Zgłoś naruszenie...
Wybierz jedną z poniższych opcji.
Ten komentarz dotyczy mnie lub znajomego:
atakuje mnie,
atakuje znajomego.
Komentarz dotyczy czegoś innego:
spam lub oszustwo,
propagowanie nienawiści,
przemoc lub krzywdzące zachowanie,
treść o charakterze erotycznym.
Odpowiedź do konkursu [x]
Uwaga! W odpowiedzi nie podawaj swoich danych osobowych i kontaktowych. Organizator konkursu skontaktuje się z Tobą jeśli zostaniesz zwycięzcą!


od: 
Zadeklaruj zamówienie produktu
[x]
Liczba sztuk:
Po zatwierdzeniu zamówienia zostaniesz przekierowany na stronę płatności.
zamawia: 
 
Panel
offlinemajolika blog budowlany - wyślij wiadomość - OBSERWUJ | Blog budowlany
Projekt: W MAJU 2
322998 odwiedzin | wpisów: 530, komentarzy: 1351, obserwuje: 253

16. Tajne tajniki spoinowania

autor: majolika blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

mojabudowa.pl - blog budowlany

mojabudowa.pl - blog budowlany

mojabudowa.pl - blog budowlany

mojabudowa.pl - blog budowlany

mojabudowa.pl - blog budowlany

mojabudowa.pl - blog budowlany

Tytułu posta niestety nie wymyśliłam sama; nazwa, niosąca dreszczyk emocji i obietnicę przygody pochodzi od filmiku z Youtube który z zapartym tchem obejrzeliśmy przed gipsowaniem. Jak zwykle stwierdziliśmy z Tatą że to nie może być tak trudne i jak zwykle bardzo się pomyliliśmy. Po 30 minutach chlapania grudkowatą breją wszędzie tylko nie po ścianie na zmianę kurwiłam i ryczałam; Tata tylko przeklinał, choć myślę że wstydził się przy mnie zapłakać i w głębi duszy ronił wielkie jak groch łzy. Po wstępnym oswojeniu mazi przyszedł czas na taśmy które na łączeniu płyt należy zatopić w gipsie, i to dopiero był dramat.
Kilka ładnych dni zajęło nam opanowanie techniki zapewniającej ściany gładkie jak nogi J.Lo ( z takim minimalnym odrostem). Dziś mogłabym szpachlować z zamkniętymi oczami, tyłem, podczas obiadu ale przysięgam że po pierwszej próbie zastanawiałam się czy naprawdę wszyscy muszą mieć w domu ściany...
Z praktycznych informacji- do gipsowania używam masy Rigips, która jest naprawdę wdzięcznym materiałem ( w zależności od nasycenia można z niej zrobić gęstą pastę która nie będzie skapywać z sufitu, albo rozrzedzoną masę wyrównująca niewielkie rysy). Do wykończenia ścian na poddaszu używałam finiszu Cekol, ale nie polecam, można się zachetać a i tak zawsze się gdzieś wyszczerbi. Od bardzo zdolnych i doświadczonych znajomych ( pozdrawiam;) dostałam namiar na finisz Acryl PUTZ Śnieżki. Lepiej;)

Komentarze (6)
autor:justynaiadrian  dodano: 2011-08-18 | 11:10:55
Podziwiam Twoja I twojego Taty determinacje,zaciecie do pracy. Zreszta efekty tez sa super. A najbardziej podoba mi sie sposob w jaki to opisujesz,leki i dowcipny. Super! Bede tu czestym gosciem:D
autor:majolika  dodano: 2011-08-18 | 11:43:49
Bardzo dziękuję, takie słowa dają mi jeszcze większego powera!Zapraszam przy okazji na mojego bloga w wersji ,,oficjalnej" - wmaju2.blogspot.com
autor:domi-jacek  dodano: 2011-08-18 | 13:18:36
Jezu, kobieto! jak wyscie tego dokonali? my jestesmy na tym samym problemowym etapie. I po tym jak sami kladlismy gladz i na 1 sufit na poddaszu i finiszem szpachlowalismy 2 dolne to mamy tego po dziurki w nosie!!! przeciez to sie idzie zachlastac! Teraz, po polozeniu k-g na poddaszu, doszlismy do wniosku, ze trzeba kogos poszukac kto za nas to zrobi. Bo nam nerwow brakuje. A w dodatku sporo mamy tych wkretow i chyba zdecydujems ie na polozenie cienkiej warstwy po calosci.
PS. bylo az tak zle??? kilka dni? pelnych czy po pracy?
autor:majolika  dodano: 2011-08-18 | 13:30:35
Szczerze mówiąc szpachlowaniem zajmuję się sama- tata kręci stelaże i płyty, ja oblatuję gładź.Mam wolny zawód więc czasem zdarza mi się kilka dni pod rząd, później tydzień przerwy...i tak to trwa już prawie drugi miesiąc. Po pierwszych kilku dniach naprawdę miałam ochotę rzucić wszystko w kąt i wynająć fachowców, ale jak zobaczyłam ,,profesjonalne" gładzie u kilku klientów to stwierdziłam że nie jestem taka kiepska;).Przyzwyczaiłam się, teraz jeszcze tylko ściany w łazience zostały. Satysfakcja plus imponująca muskulatura- bezcenne;)
autor:elninioo  dodano: 2011-08-18 | 13:58:42
Wielki szacun dla Was i włożonej przez Was pracy. Sami; przy budowie którą wkrótce rozpoczniemy; dużo pracy również mamy zamiar włożyć. Jednak z tego co zauważyłem bardzo ograniczyliście sobie ilość światła wpadającego do pomieszczenia, zabudowując w ten sposób okno dachowe. Z tego co wiem ścianka pod oknem powinna być prostopadła do podłogi natomiast ścianka nad oknem równoległa do podłogi, w waszym przypadku te ścianki są prostopadłe do okna (3 zdjęcie). Życzymy postępów w budowie i szybkiego wprowadzenia do nowego domku.
autor:majolika  dodano: 2011-08-18 | 14:32:39
To były nasze pierwsze okna połaciowe i rzeczywiście, coś nam ciągle nie pasowało...;). Przy kolejnych pójdzie lepiej. Pocieszam się że na poddaszu- antresoli będzie sypialnia ( a właściwie- materac + pustka), więc może nie powybijam sobie zębów po ciemku...Trzymam kciuki za Waszą budowę! ( i cierpliwości życzę)

Piętnaście mgnień

autor: majolika blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »
Czerwieni.
Po położeniu wełny przyszedł czas na ściany. I sufity.
Stelaże pod pod płyty k-g kręcił tata, płyty kręciliśmy razem, zacierałam ja. Ubaw po pachy że tak powiem, biorąc pod uwagę że w naszym domu nie ma ani jednego kąta prostego i do czegoś musieliśmy równać. Tylko do czego? Jedyna prosta ściana niczego się nie trzymała, a już najmniej kątów, więc odpadła w przebiegach. Reszta pofalowana jak gazeta nad morzem. Na dodatek płyty okazały się tak ciężkie, że nie byliśmy we dwójkę w stanie ich montować więc dopadła nas totalna niemoc.
Wtedy do akcji wkroczyły GADŻETY.
Gadżet pierwszy- maszyna do podnoszenia płyt. Genialne urządzenie, dzięki któremu jedna osoba spokojnie da sobie radę i nic nie musi dźwigać. Znalezione przez Tatę w internecie.
mojabudowa.pl - blog budowlany
maszyna toto czerwone; na ,,ramionach" kładzie się płytę, kręci korbką i płyta podjeżdża do wymaganej wysokości, gotowa do przykręcenia
 
Gadżet drugi- laserowe poziomice. Skuteczne, zapewniły radochę kotu na 10min, dla mnie na cały tydzień;).Czerwone okulary rządzą, polecam każdemu- zupełnie inny świat.
Wyrysowałam (a właściwe wystrzelałam ) sobie zarysy wszystkich pomieszczeń i co? No co mogłam zrobić gdy już instalacje i odprowadzenia były zrobione, ściany zaklepane, materiał kupiony....
Zmieniłam plan mieszkania.
Uuuuuuuwielbiam dramatyczne zwroty akcji!
mojabudowa.pl - blog budowlany
mojabudowa.pl - blog budowlany
mojabudowa.pl - blog budowlany
mojabudowa.pl - blog budowlany
buciki oczywiście pod kolor

Wpis czternasty. Koniec zabawy

autor: majolika blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »
Czyli czas zabrać się do roboty. W związku z tym że podjęliśmy decyzję o rezygnacji z wynajmowania ekipy (5 osób z mniejszym lub większym doświadczeniem było w stanie ogarnąć wszystkie prace) po wylewkach przyszedł ten moment, gdy trzeba było solidnie zabrać się do roboty. Ustaliliśmy harmonogram prac, rozdzieliliśmy zadania i....dupa. Członkowie ekipy, jeden po drugim, zaczęli się wykruszać. Ostatecznie zostałam samą z Tatą, a właściwie Tata ze mną ( bo mam wrażenie że na początku bliżej mi było do funkcji upierdliwej muchy niż pomocnika majstra) i od 6 miesięcy ramię w ramię, dzień w dzień maszerujemy na górę czynić dzieło swoje.
Dzieło zaczęliśmy od pracy której nigdy, najgorszemu wrogowi, w żadnej sytuacji bym nie życzyła, czyli od ocieplenia budynku. Na poprzednich zdjęciach widać było że całe piętro i poddasze to pudełko, wydmuszka- żadnej izolacji, część ścian zrobiona ze zbutwiałych desek, dach- dziurawa ( o czym mieliśmy przekonać się wkrótce) blacha. Po położeniu prowizorycznej podłogi z płyt OSB, uzbrojeni w bogatą wiedzę teoretyczną i znikomą praktyczną rozpoczęliśmy misję ,,nie śmiga ( wiatr po mych nerach) " .
Pierwsza warstwa- specjalna izolacyjna mata- poszło. Ręce polały jak diabli, ale nie było źle.
Później folia i styropian, lajcik.
Wełna- cóż....rozkosz masochisty. Kaleczy dłonie, wżera się w skórę, sypie się do oczu, zatyka nos i zatoki, pyli, uczula, śni się po nocy. Na poddaszu dwa tygodnie zajęło nam upychanie tego świństwa, które na skosach absolutnie trzymać się nie chciało, kolejnych kilkanaście ( -dziesiąt) dni zajęło nam ocieplenie piętra.
Początkowo miałam wrażenie że każdego dnia moje ciało coraz gorzej reaguje na ostre drobinki- miałam koszmarny kaszel , zapchany nos, zapalenie spojówek, wysypkę, poorane do mięsa dłonie ( mimo że pracowaliśmy w maskach, rękawicach, owinięci ubraniami od czubka głowy po koniuszki stóp). U Taty było chyba jeszcze gorzej, wyglądał jak cień człowieka. Mniej więcej w połowie pracy, czyli po skończeniu poddasza, zaczęłam czuć się lepiej. Były dni gdy cięłam wełnę bez rękawic, czasem pogmerałam sobie taką ręką w oku i nic się nie działo. Na koniec obydwoje pracowaliśmy bez masek, miałam wrażenie że wchłonęłam w siebie całą moc wełny szklanej, mogłabym wystąpić jako Dziewanka Szklanka w kolejnej części X-mena.
Praca szła nam dość sprawnie, niestety w pewnym momencie musieliśmy zrobić sobie dłuższy urlop- ja miałam od groma pracy, Tacie też coś wypadło, kilka tygodni remont stał w miejscu i to nas uratowało. Ocieplaliśmy poddasze w trakcie największych mrozów, na piętro zeszliśmy gdy zima nieco odpuściła. Przed wspomnianą przerwą założyliśmy maty i folie, na wełnę nie starczyło czasu - na nasze wielkie, wielkie szczęście. Podczas roztopów okazało się że dach nad moją częścią jest dziurawy jak sito (blacharz który go zakładał powinien dostać TAKIEGO klapsa).Gdyby było założone ocieplenie, mnóstwo pracy, materiału i czasu poszłoby wiadomo gdzie. Czekanie na dekarza trwało kolejnych kilka tygodni, łatanie też się przeciągnęło, więc gdy wróciliśmy na rusztowanie była już wiosna.

mojabudowa.pl - blog budowlany

mojabudowa.pl - blog budowlany

mojabudowa.pl - blog budowlany

mojabudowa.pl - blog budowlany


MałaBiałaInspiracja

autor: majolika blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

 Bardzo lubię wnętrza;)

Nienachalne, ciekawe, ukrywające wady, eksponujące zalety- ważne by wyglądały tak, jakby od zawsze były na swoim miejscu. Takie teatralne, ale z tektury- nie z piór i brokatów- też mi leżą blisko serca, choć nie na co dzień.
mojabudowa.pl - blog budowlany
mojabudowa.pl - blog budowlany
mojabudowa.pl - blog budowlany
zdjęcia powyżej- yatzer

mojabudowa.pl - blog budowlany

mojabudowa.pl - blog budowlany

mojabudowa.pl - blog budowlany

mojabudowa.pl - blog budowlany

mojabudowa.pl - blog budowlany

mojabudowa.pl - blog budowlany

mojabudowa.pl - blog budowlany

mojabudowa.pl - blog budowlany

mojabudowa.pl - blog budowlany

mojabudowa.pl - blog budowlany

mojabudowa.pl - blog budowlany

mojabudowa.pl - blog budowlany

mojabudowa.pl - blog budowlany

zdjęcia powyżej- trendland


Komentarze (4)
autor:naszasielanka  dodano: 2011-08-15 | 23:13:19
ha, jaka podłogo do bieli? W kolorze drewna czy biała? sama nie wiem. Ale ładne inspiracje :)
autor:ancia9  dodano: 2011-08-16 | 00:35:56
Ha ha buty mają fajne miejsce na schodach:)
autor:majolika  dodano: 2011-08-16 | 09:36:58
Do bieli wszystko pasuje, dlatego tak bardzo ją kochamy;). Osobiscie najbardziej urzeka mnie zestaw białe gładkie ściany- rozbielone, szczotkowane szerokie dechy. Choć deski malowane błyszczącą białą farbą też są genialne.
autor:majolika  dodano: 2011-08-16 | 09:43:47
Buciki zdecydowanie zasługują na należytą ekspozycję. Kolega jak zobaczył to zdjęcie stwierdził- fajne, tylko po imprezie może być problem ze skompletowaniem par...