Zgłoś naruszenie...
Wybierz jedną z poniższych opcji.
Ten komentarz dotyczy mnie lub znajomego:
atakuje mnie,
atakuje znajomego.
Komentarz dotyczy czegoś innego:
spam lub oszustwo,
propagowanie nienawiści,
przemoc lub krzywdzące zachowanie,
treść o charakterze erotycznym.
Panel
offline majolika blog budowlany - wyślj wiadomość - OBSERWUJ | Blog budowlany
Projekt: W MAJU 2
371203 odwiedzin | wpisów: 530, komentarzy: 1351, obserwuje: 259

Nie piszę, bo...

autor: majolika blog budowlany - wyślj wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »
zmywam.
 
Wstaję rano, zmywam. W południe zmywam. Wieczorem może bym i pozmywała, ale nie mam już siły. Nie zmywam, ale też i nie piszę, bo to by było nie fair wobec zmywania. 
Z kolei zmywanie jest nie fair wobec człowieczeństwa, więc co jakiś czas mamy bunt na pokładzie i przez 4 - 5 dni nie zmywa nikt. Zlew i 3metry bieżące blatu żyją własnym życiem, my staramy się żyć swoim, ale w którymś momencie następuje ten moment, gdy jedynym narzędziem do posmarowania chleba masłem okazuje się  łyżka wazowa.
 
Wszystko już chyba przerobiliśmy. 
Faza naczyń jednorazowych- odhaczona. Całkiem fajnie było, tylko okazało się że nie ma komu wynosić śmieci, a przy plastikach sporo się tego zbiera. Poza tym miewam eko- zapędy i sumienie mi w pewnym momencie siadło.
Faza podrzucania naczyń rodzicom do zmywarki- checked. Niestety szybko się kapnęli.
Faza: jemy tylko z jednego talerzyka dziennie i pijemy tylko z jednego kubeczka- zaliczona. Przy deserze jedzonym po śledziach skapitulowałam.
 
Tak się nie da żyć. Tworzyć, pisać...
...gdy się tylko o naczyniach  myśli.
Niech mi się  zmywarka ziści!!!
 
O tym, czego jeszcze w domu nie mamy, a co wypadałoby mieć po 1900r, może napiszę innym razem. Mówić to jedno, a zobaczyć na piśmie drugie i moja wątła psychika mogłaby tego nie znieść.
 
Skoro już oderwałam się  od zmywania ( lub też myślenia o zmywaniu, co jest równie angażujące i uniemożliwiające jakąkolwiek inną aktywność życiową), chciałabym Was zaprosić w przyszłym tygodniu do zajrzenia TU, ponieważ będę pokazywać jak wyszło TAM. Mieszkanie jest już właściwie gotowe do parapetówy, więc mogę zdradzić kolejnych lokatorów Najmniejszego Loftu Świata- krzesełka i stół z linii "X" dla Paged oraz  sofę ModAlto. 



Od pewnego czasu mieszkają z nimi Cebula, Pan Pomarańczowy, Karo i Krzyżyki. Na razie woleli się nie ujawniać.
Do zobaczenia!
Komentarze (4)
autor: iwona70   dodano: 2014-03-06 | 21:37:22
No i jak sobie radziły nasze mamy i babcie ze zmywaniem? Ano jest jedna odpowiedź: nie buntowały się, bo i nie wiedziay,że można żyć lepiej. Bunt zawsze rodzi się w sytuacji zmiany na gorsze.
autor: kasia51287   dodano: 2014-03-06 | 22:37:50
Pewnie nie wypada ... ale ja lubię zmywać :) :P
autor: madera1m   dodano: 2014-03-07 | 05:33:04
Dzięki wielkie za poprawę humoru :)Aczkolwiek współczuję w temacie zmywania,bo zmywarka towarzyszy mi od wielu lat,co nie znaczy,że czasami jedynym sztuciecem do pochlipania zupy jest widelec:)))Dzieję się tak z prostej przyczyny-kto miał nacisnąć magiczny guzik ?:) Winnego brak!!! A zawartość zmywary zaczyna żyć własnym życiem :))) Niech Ci się zmywarka ziści i niech zawsze będzie ktoś,kto pamięta o wciśnięciu guziczka:))) PS.Paged uwielbiam od dawna,więc czekam z niecierpliwością :)do zobaczenia
autor: naszamila   dodano: 2014-03-07 | 10:21:14
Czas na zmywarkę ;) Mam w domu i nie wyobrażam sobie życia bez niej, jeszcze parę lat temu też w kółko wisiałam na zlewozmywaku. Nawet mój tato mi pozazdrościł i też sobie kupił do domu, mimo że rok temu mówił, że to bez sensu ;) Teraz przyznaje mi rację ;) Nie nawidzę zmywać i prasować. Cóż, prasować nadal muszę i będę musiała ;)

Niezwykłe przypadki dekoratora paryskiego

autor: majolika blog budowlany - wyślj wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »
Wpadnie taki/ taka, pomacha wzornikiem, zarzuci na lampę jakąś szmatkę, rozciągnie tapetę...a to w ogóle poważne jest? Ten zawód dekoratora wnętrz? Co to za filozofia dobrać farby do zasłonek, zasłony do tapety, tapety pod kinkiety?
Jeśli kiedykolwiek mieliście takie myśli, polecam zapoznać się z poniższym projektem. Prześledzić faktury, odcienie, połączenia wzorów. Mistrzowski poziom, nie do osiągnięcia przez przeciętnego Kowalskiego, ba! pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że i zwykłego projektanta zmaltretowanego funkcjonalnością, nadzorowaniem pana Zdzisia i opóźnieniami w dostawie gresu. Do tego trzeba mieć wolną głowę, czysty umysł, serce niezrażone dokumentacją techniczną.

źródło
Autorem tego niezwykłego wnętrza jest Jean Louis Deniot, paryski dekorator, architekt, projektant mebli. W takiej kolejności. Jego prace można uwielbiać albo nienawidzić- z reakcją pośrodku jeszcze się nie spotkałam. Do której grupy należę, wiadomo;).
Właściwie to dziwne, bo nie jestem fanką takiego teatralnego przepychu, ale na niuanse kryjące się w pracach Deniot'a nie umiem pozostać obojętna. Przedziwnym upodobaniem do łączenia modernistycznych elementów z dekoracjami w stylu Ludwika XVI kupił mnie totalnie.; zachęcam do obejrzenia jego innych prac, w których te dwa podstawowe składniki mieszają się w różnych proporcjach. Zawsze z zaskakującym finałem.
Niesamowite jest wyczucie z jakim dobiera i odmienia przez przypadki barwy.
źródło

źródło
Widzicie, o co chodzi?
Właśnie dlatego boli mnie to, że dekoratorów nikt nie traktuje serio. Wielokrotnie zdarzało mi się zamiast wywalania ścian i robienia pełnego projektu udzielać porad- i to chyba były najbardziej owocne, satysfakcjonujące dla obu stron spotkania. Koledzy architekci i projektanci patrzą na dekoratorów z góry, bo jak mówić o wnętrzach bez wymiarów, technologii, przekrojów, bo co to za "projekt" w którym nie wypruwa się wszystkich pionów. Klienci prychają że za "taką" kasę to sami by se ten dywan rzucili. Kiedyś się uśmiałam, gdy klient mi wyznał że on to by takiemu projektantowi - facetowi, co wybiera zasłonki, nie ufał. Bo pedał. Widmo przerażającego gendera zabija dobry smak! Odpowiedziałam że ja przecież oprócz rysunków instalacji też wybieram zasłonki, i usłyszałam- "no właśnie".

No właśnie. Spieszmy się kochać dekoratorów; niedoceniani tak szybko odchodzą (do innych zawodów), a świat traci koloryt.
 
Więcej zdjęć tego niezwykłęgo apartamentu znajdziecie TU


 
Komentarze (2)
autor: colonial   dodano: 2014-03-05 | 12:59:05
a no wlasnie to jest sztuka I to jaka :))))) Moj Jacek ostatnio mial akcje hehe ... Wpada Dekoratorka : krzyk! zwoluje spotkanie .... KRZYK! nie takie farby pomieszali w BM , lata przyklada karteczki :) jak nic dokladnie te same odcienie , co chciala , ale nie pasuje I sie gryzie faktycznie .... Decyzja : wyrywac plytki! WHAT?! a nie latwiej kolor zmienic? Nie! plytki won ... Wlasciciele w szoku stoja , co sie dzieje I poszly plytki pod mlot .... Podobna akcja byla z drzwiami glownymi , staly primed od 3 tyg . w garazu , nikt nie patrzyl , zamontowali , a tu dzizesssss przeciez mialy byc clear pod bejce ? hm ... podobno :))))) no to sa takie przypadki , starch pomyslec , co bedzie jak dojdzie do zaslon, mebli , sztuki itp.itd . ale przeciez o to chodzi w tym calym dekorowaniu :))))) Zmiany sa I beda I czasem ostro po kieszeni , no coz takie zycie ..... nic nie jest latwe ..... P.S. Osoby homosexualne maja wieksze wyczucie piekna , wedlug mnie , tu u nas duzo architektow I dekoratorow , wlasnie takich jest I ich projekty sa mega :))))) czasem wspolpraca ciezka , ale ogolnie wspaniali ludzie :) P.S.2 Najlepsza fryzura jaka mialam , zostala wykonana przez homosexualna osoba , ktora zreszta wogole sie z tym nie kryla :))))))
autor: gammaimy   dodano: 2014-03-05 | 20:11:43
Wielki ukłon dla pana J.L.D. :)Masz rację , nie tylko Kowalski by tego nie zrobił...

Zona z Budapesztu

autor: majolika blog budowlany - wyślj wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »
Podział na strefy- każdy kto był na naszych kursach wie, że na tym punkcie mam hopla;). Wygląda na to, że projektanci z  POS1T1ON pod wodzą Heni Kiss wykazują podobne zainteresowania. Przestrzeń ZONY w Budapeszcie poszatkowali z zegarmistrzowską precyzją; lokal łączy funkcje restauracji, kawiarni i wine- baru w taki sposób, by amatorzy krótkich wypadów na przekąski i kieliszek wina nie zakłócali miru biesiadujących gości (specjalnością lokalu są minimum 5- daniowe kolacje!). 
Ale nie samą ergonomią człowiek żyje, i nie tylko jedzeniem oczy karmi...Zona to także prawdziwa uczta dla oczu - minimalizm przeplata się tu z klimatem bohemy. Jest elegancko, ale na luzie. Nowocześnie, ale retro. ( Drogo, ale tanio;)- przynajmniej taki wniosek wysnułam po przeczytaniu kilku recenzji).
blog budowlany - mojabudowa.plblog budowlany - mojabudowa.pl
blog budowlany - mojabudowa.plblog budowlany - mojabudowa.pl
blog budowlany - mojabudowa.pl
Fot. yatzer.com
 Kluczem do odkrycia magii tego miejsca są nieoczywiste połączenia; mrocznego, czarnego baru i tonącej w morskich odcieniach sali ze stolikami; materiałów ( drewno - metal);  punktów ciężkości ( masywna zabudowa-  eteryczne oświetlenie) oraz kolorów. Zderzenie spranego błękitu i przydymionego turkusu z miedzianym połyskiem wykończeń i surowym drewnem mebli to prawdziwy majstersztyk. I tu wreszcie mogę zdradzić, które odcienie z opisywanej ostatnio palety Williamsburg uwiodły mnie najbardziej:
Williamsburg Wythe BlueAzurite
 
Mayo Teal
Chlapa, błotko i deszcz. Niech ktoś powie, że mieszkanie w danej szerokości geograficznej nie rzuca się na mózg;).
Zapraszam na porcję inspiracji w kolorze.

Trochę historii

autor: majolika blog budowlany - wyślj wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »
Williamsburg.
 
Według Wikipedii– miasto w USA, w stanie Wirginia, na półwyspie Wirginia, na terenie zwanym Hampton Roads, między estuarium rzeki York i James. Według danych na rok 2000 miasto zamieszkuje 11 998 mieszkańców. Williamsburg znajduje się w centrum Historycznego Trójkąta Wirginii, które tworzy razem z Jamestown i Yorktown. Miasto jest znane ze skansenu historycznego (Colonial Williamsburg) przedstawiającego miasto z epoki kolonialnej oraz College of William and Mary – drugiej najstarszej szkoły wyższej w kolonialnej Ameryce.
 
Ponieważ suchy opis ( z wyjątkiem tajemniczego eustre....ustrea....ESTUARIUM ) to za mało, spójrzmy na obrazki z Williamsburga. Ewidentnie wynika z  nich że to miejsce w którym jest sporo:
 
zadymiarzy
http://fromjacobstephen.wordpress.com/2012/08/29/colonial-williamsburg/
 
 panów w rajstopach
http://www.history.org/history/fife&drum/media.cfm
 
sąsiedzi raczej do siebie strzelają niż dzwonią
http://pitstopsforkids.com/2011/10/colonial-williamsburg-with-kids/
  a działaczki Pussy Riot zdecydowanie powinny się tam wybrać z małą rewolucją.
http://blogbuiltfortwo.blogspot.com/2011/06/our-first-guest-post.html
Mimo że nie jestem wielbicielką skansenów i rekonstrukcji ( a już zwłaszcza panów w rajstopach), paleta barw inspirowana odcieniami panującymi w kolonialnej Ameryce totalnie mnie oczarowała. Głębokie odcienie "zdjęte" przez specjalistów Benjamin Moore z osiemnastowiecznych ścian, tkanin i tapet  potrafią wprawić w zdumienie. Przyjmujemy za pewnik to, że wnętrza sprzed dwóch wieków były stonowane, przykryte mgiełką szarości i brązów. A tu takie kwiatki;). Podobnie zresztą jak w przypadku starożytnych greckich budowli, które odważnymi zestawieniami kolorowych polichromii powaliłyby dziś niejednego kolorystę- daltonistę. Zerknijcie na te wyrafinowane odcienie ( więcej zdjęć w Majolikowej galerii)
blog budowlany - mojabudowa.plblog budowlany - mojabudowa.plblog budowlany - mojabudowa.plblog budowlany - mojabudowa.pl
 
 
Ponieważ wzornik Williamsburg dostał się w moje lepkie rączki już kilka tygodni temu i mocno mnie kusił, mam swoją barwę- faworyta. Zupełnie przypadkiem, po 5h przekopywania plików;), znalazłam wnętrze które idealnie " przyjęło" historyczny kolor, mimo zupełnie współczesnego klimatu. Następny przystanek- Budapeszt. Zapraszam na kolejny wpis!
 

Pełną kolekcję Williamsburg znajdziecie pod TYM adresem
Komentarze (3)
autor: colonial   dodano: 2014-01-30 | 14:24:14
fajne , ale nie sprzedaje sie , teraz gdy chodzisz po market I nowe konstrukcje , to wszedzie jasne sciany , ciemna podloga ..... kupa sztukaterii , coloniale przeszly transformacje .... Recz jasna mozna zrobic calkiem na staro jesli sie chce :) NYC jedzie jeszcze inaczej ....
autor: colonial   dodano: 2014-01-30 | 14:27:17
chodzi mi o te drozsze domy :)
Odpowiedź do colonial
autor: majolika   dodano: 2014-01-30 | 16:20:32
Szczerze mówiąc, ja to bym te "stare" kolory wrzuciła do zupełnie nowoczesnych form. Taki skansen tez mnie nie bierze

Postęp geometryczny

autor: majolika blog budowlany - wyślj wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »
Dzień dobry, dobry wieczór, szczęsliwego Nowego Roku!
 
Mam nadzieję że 2014 zaczął się dla Was równie dobrze, jak dla Waszej oddanej, niżej podpisanej. Bardzo proszę o uwagę- ponieważ to wiekopomne wydarzenie- udało mi się po raz pierwszy w życiu zrealizować noworoczne postanowienie!  Co prawda  z zeszłego roku....ale chyba się liczy. Jeszcze kilka lat i  zostanę Indianą Jones, postanowienie  rocznik 1989, lub przebiję wzrostem Cindy Crawford, postanowienie rocznik 1995. Póki co odbębniłam 2013, czyli poszłam na urlop.
 
Co prawda nie wymoczyłam się w ciepłych wodach, nie spaliłam na grzankę i nie spożyłam takiej ilości kolorowych drinków jak by to było w idealnym świecie, ale nie ma co narzekać, darowanemu urlopowi w zęby się nie zagląda, co wyleżałam to moje. Przez pierwsze dwa tygodnie miotały mną sprzeczne namiętności. Rozdarcie pomiędzy " OMG, przez miesiąc mam wyłączony służbowy telefon, komputer kurzy się  w kącie, bosko!" a " Boże boże bożenko, a jeśli ktoś dzwoni, ile metrów tych listewek, mleko się rozlało, jak żyć?". W czwartym tygodniu miałam załamanie i prawie ( ale tylko prawie) siadłam do roboty, na szczęście powtórka Kevina w NY przywróciła mnie do pionu. Poziomu.  Tygodnia trzeciego nie pamiętam...szare komórki zostały wyparte przez kalorie i jest to czarna, tłusta plama na moim życiorysie.
 
Wiem; absolutnie, porażająco pasjonujące;), ale wybaczcie, prawie 5 lat na to czekałam, to się jaram jak Natasza w nowym teledysku umywalką. Albo Wiśniewski filiżanką ( ciekawa ta nowa fascynacja polskich gwiazd ceramiką ).
 
W związku z tym że wszystko co dobre kiedyś się kończy, by zrobić miejsce na lepsze- czas wymienić abstrakcyjne połacie lenistwa  na  proste linie nowych projektów.  Projekt betonowo- pomarańczowy powolutku się kończy, mam nadzieję że na poczatku lutego wjadą już meble i będę mogła pokazać ostateczny efekt. Póki co, od kilku dni na tapecie jest TA Pani. Koła, kwadraty, trójkąty, marmury.
Projekt wkrótce;)
blog budowlany - mojabudowa.plblog budowlany - mojabudowa.plblog budowlany - mojabudowa.plblog budowlany - mojabudowa.pl
 
PS. Mimo poważnych lęków i strachu przed choiną, kupiliśmy na święta drzewko.
Nie było pseudo-eko kikutem utkniętym w doniczce z gliną.
Nie śmierdziało jak podniecony kocur.
Było nawet ładne.
Tylko rozsypało się, nim skończyłam je ubierać....
CHOINKA vs MAJKA- 4:0.
 
PS2. Juz 15 lutego rusza kolejna edycja modelowania w Sketch Up. Polecam wszystkim, zwłaszcza osobom które samodzielnie urzadzają i projektują swoje domy. Pozwala oszczędzieć wielu wpadek;)
 
Komentarze (2)
autor: madera1m   dodano: 2014-01-11 | 07:18:19
Cześć:) Majoliko,Twoje wpisy poprawiają mi humor na wiele dni:) Uwielbiam Cię czytać:) Życzę Wszystkiego dobrego w Nowym Roku:) Wspaniałych projektów i ich realizacji!:) Urlopów bez załamania nerwowego,gdzieś w ciepłych krajach z drinsiem w łapce!:)Pozdrawiam:))) PS.moja eko-choinka wciśnięta w glinę,niestety zalatywała podnieconym kocurem!!!:)))) Jak żyć!!:))) Idę wyliżę filiżankę po kawie!!!:))
autor: kasiaros   dodano: 2014-01-11 | 19:42:07
Uśmiałam się :) Na ten urlop zasłużyłaś sobie w pełni tak samo jak ja na swój. Jadłam, piłam, dobrze się bawiłam - więcej grzechów nie pamiętam! Nowy Rok rozpoczęłam szampańsko i fajerwerkowo, więc musi być dobrze! Wzory geometryczne uwielbiam :)