Zgłoś naruszenie...
Wybierz jedną z poniższych opcji.
Ten komentarz dotyczy mnie lub znajomego:
atakuje mnie,
atakuje znajomego.
Komentarz dotyczy czegoś innego:
spam lub oszustwo,
propagowanie nienawiści,
przemoc lub krzywdzące zachowanie,
treść o charakterze erotycznym.
Odpowiedź do konkursu [x]
Uwaga! W odpowiedzi nie podawaj swoich danych osobowych i kontaktowych. Organizator konkursu skontaktuje się z Tobą jeśli zostaniesz zwycięzcą!


od: 
Zadeklaruj zamówienie produktu
[x]
Liczba sztuk:
Po zatwierdzeniu zamówienia zostaniesz przekierowany na stronę płatności.
zamawia: 
 
Panel
offlinemajolika blog budowlany - wyślij wiadomość - OBSERWUJ | Blog budowlany
Projekt: W MAJU 2
324618 odwiedzin | wpisów: 530, komentarzy: 1351, obserwuje: 253

Apartament_3

autor: majolika blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

Na czym skończyliśmy?

A! W apartamencie straszno było, w sensie formalnym (naocznym) i mentalnym ( kłaniają się psychozy). Przestrzeń jednak dawała do myślenia i szybciutko urodziła się koncepcja:

Tytuł zdjęcie

Układ na życzenie Inwestora -  bez demolki i zmiany oryginalnego ustawienia ścian, z poszanowaniem starych elementów i stolarki. Postanowiliśmy jedynie wyburzyć pawlacz w wąskim jak kiszka korytarzu, zlikwidować piece, zamontować grzejniki i zrobić nowe podłogi w łazienkach oraz kuchni. Estetyka wnętrza właściwie ustaliła się sama- kontrast czerni i bieli oraz wszystko co pomiędzy + czerwony mały Smeg w kuchni jako jedyny akcent kolorystyczny.Mieliśmy już ruszać, ale ze względu na inne wspólne realizacje odłożyliśmy ten projekt na deser- jak ogarniemy już te "trudniejsze". Wróciliśmy do niego po kilku latach i zastaliśmy:
- zalane i oberwane sufity
- pofalowane drewniane podłogi
- grzyba tu, tam i tam też
- instalacje elektryczne zagrażające życiu
- odcięty gaz
- oraz informację, że nie wiadomo jak to będzie z dachem. To znaczy że chyba go nie będzie.

Z remontu który miał być delikatnie  poszerzoną wersją " odświeżenia" zrobiła się rozpierducha jak ta lala. To było jak gra w Jengę- wyciągasz jedną kosteczkę, a za nią sypie się dwadzieścia. Gdzie się nie dotknęliśmy zaskakiwały nas kolejne rewelacje. Opcja z odświeżeniem upadała  minuta po minucie, aż z rozmów typu: " to przykryjemy płytą, tu zrobimy zabudowę, tam dołożymy nową podłogę" przeszliśmy do takich: " Jak już wyburzymy to i to, to może zwalimy też stropy?". Zdarliśmy dosłownie wszystko do kości i patrzyliśmy, jak odrasta.

A gdy okazało się, że właściwie zaczynamy od zera- zmieniła mi się koncepcja.
Klasyka;).
Stara, choć zaakceptowana, ciągle nie dawała mi spokoju. Coś tu nie grało. Stwierdziłam że nie godzi się, by w tak wielkiej chałupie nie było szaf, porządnej dużej łazienki i kuchni z pazurem. Zlikwidowałam schowki w których mieściło się 1,5 miotły, zrobiłam w hallu olbrzymią szafę, w łazience kolejną, zamieniłam wannę z umywalką, przeniosłam główny ciąg kuchenny na bardziej reprezentacyjne miejsce i po kilku nocach zarwanych nad nowymi rysunkami instalacji można było spokojnie zasnąć.

Tytuł zdjęcie

To znaczy do kolejnego poranka, gdy obudził mnie telefon z serii "Houston, mamy problem..."


Apartament_2

autor: majolika blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

Tytuł zdjęcie

Zanim zacznę właściwy opis, krótkie słowo wstępu:

Projekt mieszkania, które pokazuję, powstawał ponad 4 lata.TADAAAMMMM!!!!

Koniec wstępu;). Dopiero niedawno, odkopując starą dokumentację, dotarło do mnie że właśnie rozpoczął się piaty rok z rzeczonym apartmą. Ilość wersji, opcji i zmian które zostały wprowadzone w międzyczasie to materiał na teczkę grubszą niż te, które posiadają amatorzy tatara z łososia serwowanego w kultowej już restauracji przy Gagarina.

Z restauracją wiąże się zresztą pewna anegdotka. Postronny obserwator mógłby odnieść wrażenie, że jestem jak ten koń z  klapkami na oczach- lezę przez życie na oślep i tylko cudem nie wylądowałam jeszcze w rowie. Prawda jest taka, że rzeczywiście prowadzę żywot jak porąbana i logiki w tym za grosz, ale jak trzeba to uruchamia mi się 28 zmysł i omijam niebezpieczeństwo na grubość główki od szpilki. Gdy jakiś czas temu dostałam zaproszenie na romantyczną kolację w restauracji S& friends, wpadłam w histerię, zaparłam się kopytkami i stanęłam okoniem ( lub wspomnianym łososiem). Oficjalnie nie miałam się w co ubrać, ale ...wiadomix. Podświadomie czułam zagrożenie. Jak się okazuje w pełni uzasadnione, bowiem dzień później wybuchła polityczna aferta z gastronomią tle. A gdy zna się dni dostaw w najlepszych lumpexach na dzielni, to nigdzie nie jest się bezpiecznym.

Wracając do meritum, czyli do omawianego apartamentu- jadąc na pierwsze oględziny, byłam bardzo ciekawa. Różne remonty robiłam i wiedziałam że zawsze jest coś co może człowieka zaskoczyć; może być brzydko, może być staro,może być brudno...ale na to, że będzie straszno, człowiek nigdy nie jest przygotowany. Po wdrapaniu się na ostatnie piętro starej kamienicy poczułam autentyczne dreszcze. Może chodziło o pajęczyny w ilościach przemysłowych. Może o sprzęty w pomieszczeniach, przypominające o niedawnej obecności poprzednich właścicieli i dziwnie ukształtowane sterty gratów, jak po przejściu huraganu. Podczas obchodu co chwilę mieliśmy wrażenie, że zaraz natkniemy się na zmumifikowane zwłoki .

Tytuł zdjęcie

Tytuł zdjęcie

Tytuł zdjęcie

Tytuł zdjęcie

A może to był tajemniczy dzwonek telefonu, którego w mieszkaniu nie znaleźliśmy? Może.

Na szczęście, światło wpadające do mieszkania przez olbrzymie okna, wysokość pomieszczeń, oryginalna stolarka, panorama niedalekiej Starówki i takie widoki:
Tytuł zdjęcieszybko przytłumiły dziwne pierwsze wrażenie.

Chociaż dziwne to było lokum, nie powiem. Dziwne nie tylko pod względem klimatu, ale i układu, wyraźnie nadwyrężonego przez podziały wprowadzone przez lata. Podobno kiedyś to były dwa mieszkania. Albo część tego była częścią innego. Albo połączono kilka mniejszych. Albo podzielono większe....opcji wysnuliśmy co najmniej kilkanaście, niestety żadna z nich nie dawała odpowiedzi na fundamentalne pytanie- CO ARTYSTA MIAŁ NA MYŚLI?
 Kuchnia, wc,łazienka i creme de la creme, schowek na słoiki!- mikroskopijne, w jednym ciągu, w dziwnej, długiej "odnodze". Długi korytarz- kiszka o szerokości 80cm. Przepastny hall, duże sypialnie i gigantyczny salon, oraz, oczywiście, żadnych pionów do których można by się podpiąć z instalacjami. 

Tytuł zdjęcie

Dodając do tego parapety na wysokości 70cm i  założenie inwestorki by pozostawić układ bez zmian, mamy 100m.kw, na których nie ma miejsca na porządną kuchnię i łazienkę. Tak oto zaczyna się droga przez funkcjonalno- logistyczną mękę.


Apartament_1

autor: majolika blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

Czy ja juz tutaj byłam z nowym projektem, czy nie bylam? Chyba nie...zatem, czas to nadrobić. Zanim pokażę zdjęcia"przed", słów kilka o genezie tutułowego Apartamentu; czym jest, i czy będzie nim ten projekt?

Jedną z najciekawszych metod efektownej ( choć niekoniecznie efektywnej) metody wciskania ludziom powierzchni mieszkalnych jest stosowanie tzw. kreatywnego nazewnictwa.
Kawalerek już nie ma. Są studia, garsoniery, lub pied-à-terre (to ostatnie często spotyka się z pytaniem, czy spożywa się bagietką, czy z ziemniakami). M2 na ostatnim piętrze? Penthouse. Jeśli ktoś ma mniejszy budżet, może zamieszkać w bejsmencie. Wielbiciele mocnych wrażeń, czyt.- odpadającego tynku, nieczynnej toalety, rur na wierzchu i wejścia przez komórkę, na pewno wiele razy spotkali się z tzw. loftami.  Dzisiaj dobrze jest nazywać loftem jest wszystko, co obdrapane i starsze niż 15 lat. Stawiając barak na podwórku, wchodzimy w posiadanie bungalowu. Bogatsi mogą sobie pozwolić na podmiejskie wille ( nr 87 z katalogu, Anemon/ Bogumiła odbicie lustrzane) a posiadacze domków letniskowych- na (nieco  kontrowersyjne u nas) chalety. Jednak największą metamorfozę pod względem nazewnictwa  przeszły poczciwe, zwykłe MIESZKANIA. Wg deweloperów 40m.kw z sufitem na wysokości 250cm jest APARTAMENTEM.

Metamorfoza słowna dotknęła wszystkiego i wszystkich, dostało się nawet poczciwym dozorcom. Szanujący się deweloper na pewno nie zapomni o tym, by w ofercie wspomnieć o opiece jaką zostaniemy objęci przez concierga. Dawniej- ciecia.
Na drugim biegunie mamy gwiazdy z innego świata, zza wielkiej wody, które chętnie opowiadają o swoich "przytulnych mieszkankach" pokoi sztuk 18, na Piątej Alei, z prywatnym basenem olimpijskim i lądowiskiem helikopterów na dachu. Garderobę wielkości wietnamskich hal pod Warszawą kwitują słodkim " Ojej, zapomniałam że ostatnio zrobiłam większe zakupy!".


To jak to w końcu z tymi apartamentami jest? Liczą się z metra, prestiżowego położenia czy z natężenia luksusu na metr kwadratowy? Dla mnie apartament jest wysoko, ponad dachami. Położony w oszałamiającej lokalizacji, ale intymny, cichy, dający schronienie. Jest rozłożysty, pełen zakamarków, niespodzianek i tajemnic. Od światła i przestrzeni kręci się w głowie.


Taki, mam nadzieję, będzie apartament który zaczynam projektować.





Ciekawy pomysł na elewację

autor: majolika blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »
Kto powiedział, że elewacja to tynk...i to by było na tyle?
No właśnie. Nikt tak nie powiedział, a 99% domów właśnie tak się wykańcza. Zapominamy o ciekawych okładzinach, nietypowych zestawieniach, przełamujących schematy zastosowaniach takich materiałów jak drewno czy metal.

Spod tandemowych rączek niedawno wyszło kolejne projektowe dziecko, które oprócz ciekawego wnętrza ma tez bardzo nietypowe zewnętrze.
blog budowlany - mojabudowa.plblog budowlany - mojabudowa.plWięcej zdjęć tej realizacji znajdziecie TUblog budowlany - mojabudowa.pl
Komentarze (2)
autor:martaiuki  dodano: 2014-11-13 | 21:06:45
dawaj foty środka, a nie bajerujesz:-)
swoją drogą ciekawie- ja ostatnio też się natknęłam na czerwony dom, tylko w ciut innym stylu- i też mi się spodobał.
Mimo,że czerwony działa na mnie jak płachta na byka:-D
Odpowiedź do martaiuki
autor:majolika  dodano: 2014-11-17 | 09:56:05
Wnętrza do obejrzenia w najnowszym Decoration&Design. A z czerwonym miałam tak samo, szczególnie w wydaniu bardziej klasycznym...dopiero jak zakochałam się w modernistycznych formach to zaczęłam rozumieć, jak fantastycznie ten kolor działa. No i w połączeniu z żywą zielenią, bo bez tego efektu nie ma;)